„Mój dom” to obrazowa, osadzona w czterech ścianach i 9 aktach historia rozpadu związku. Producentem, podobnie jak wypadku „Bumeranga” jest Olek Świerkot. Wszystkie piosenki skomponował Kortez, a teksty napisała Agata Trafalska, której pomogli: Roman Szczepanek (znany z „Bumeranga”), Mateusz Dopieralski (Bitamina) i Maks Kucharski (z duetu Max Fiszer). Całości obrazu płyty dopełnia okładka, inspirowana frontem płyty „Blues” zespołu Brekout. Zdjęcie okładkowe zrobił Konrad Praisnar, najbliższy przyjaciel Korteza.

Po raz pierwszy usłyszałam Korteza podczas akcji „Moja Krew-Twoja Krew” w Teatrze Studio Buffo na początku kwietnia 2016r. Ciemna sala teatralna, świecąca pustkami, zapala się małe światło padające na środek sceny. Wychodzi on. Zwykły koleś w szerokich spodniach, w za dużej bluzie i w czapeczce z daszkiem, którą zasłonił sobie trzy czwartee twarzy. Siada na wysokim barowym krześle, bierze gitarę i zaczyna grać. Po pierwszych dźwiękach gitary siedzę jak wryta, kiedy zaczyna śpiewać jestem zahipnotyzowana. Od początku do końca jestem kupiona: muzyka, słowa, jego zachrypnięty głos-kupuję wszystko.
Chwilę później okazuje się, że jest wielkie bum na Korteza, są Fryderyki, Opole, Opener. Koncerty się wyprzedają. Bardzo szybko staje się jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów, a płyta „Bumerang” pokrywa się podwójną platyną. Idę na koncert jeden, drugi, kolejny. I za każdym razem widzę tego samego skromnego i prostego kolesia, który zamyka oczy jak śpiewa.

Od drugiej zawsze oczekuje się więcej albo żeby choć minimalnie była tak dobra jak pierwsza. Jest ciekawość i niepewność czy uda się zrobić kolejną dobrą płytę.
Parę dni temu usłyszałam w radio audycję Piotra Stelmach w której wraz z Kortezem rozmawiali o płycie „Mój Dom”. Jednak nie była to typowa rozmowa o płycie, była to rozmowa o uczuciach, o emocjach i o życiu o takich przyziemnych sprawach. I taka właśnie jest ta płyta, uczuciowa, emocjonalna, bardzo wrażliwa i bardzo smutna.

Sama okładka już łapie za serce. Piękny widok ojca z synem trzymający się za ręce i patrzący w tym samym kierunku. 
Płyta „Mój Dom” zaprasza nas do środka swojego domu, tego który dla nas zbudował ktoś, ten który dla kogoś stworzyliśmy my i ten który gdzieś nam przepadł. Otwierając płytę otwieramy drzwi do domu Korteza, w którym młody człowiek, ale niebywale dojrzały emocjonalnie obnaża się ze swoich uczuć. I śpiewa o tym o czym wielu z nas woli milczeć.

„Pierwsza” piękny i delikatny instrumental wciąga i wiem już że to będzie dobra płyta.
„Nic tu po mnie” po raz pierwszy usłyszałam chyba na koncercie w częstochowskiej Filharmonii i na tamten moment stała się najbliższa memu sercu. Uświadamia nam, że tak naprawdę bez drugiej osoby nie znaczymy nic. Musimy mieć obok człowieka, który czuje tak samo jak my. Dzięki któremu wierzymy, że to co robimy jest dobre, osobę która daje nam wsparcie i ciągnie nas w górę.
„Dziwny sen” czy „Film przed snem” – sen jako ucieczka od codzienności, w którym wyobrażamy sobie piękne chwile do których za dnia boimy się przyznać, a we śnie wszystko jest możliwe. Ile razy każdy z nas wyobrażał sobie przed zaśnięciem co zrobi rano, co powie ukochanej osobie. W nocy czujemy bardziej, myślimy więcej, możemy wszystko, jesteśmy pośrodku, poprzedni dzień minął, a nowy jeszcze nie nastał.

Od początku do końca ta płyta to Kortez. Jest emocjonalna, wzruszająca i pełna przemyśleń, a przy tym zostawia wiele niedomówień, które każdy może interpretować na swój sposób.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Drukuj
  • PDF
  • Marzena Chustak

    Jak dla mnie płyta o wiele lepsza od pierwszej 😊